
________________________________________________________________
WYWIAD Z TOMASZEM MARSEM I MICHAŁEM ZABŁOCKIM
ARTYKUŁ W GAZECIE "ECHO MIASTA".
RECENZJA HUBERTA MUSIAŁA W "DZIENNIKU"
RECENZJA WACŁAWA KRUPIŃSKIEGO W "DZIENNIKU POLSKIM"
Tomasz Mars - daleko od szosy
Michał Zabłocki zdecydował, że to właśnie ten wokalista będzie śpiewał jego "Wiersze skandaliczne". Do perwersji zawartej w tych tekstach musiał się przekonać. Ma 26 lat, świetny głos i sporo uroku. Przygotował debiutancki koncert i materiał na płytę pod nazwą Męski Burdel. W Krakowie trwa moda na Marsa.
Tomasz Mars pochodzi z Nowej Huty. To właśnie tam, jak mówi - daleko od szosy - w Domu Kultury spotkał Andrzeja Zaryckiego, słynnego kompozytora związanego z Piwnicą pod Baranami. Nauczył mnie tego, co najważniejsze. Żeby piosenka coś niosła, żeby łapać kontakt z publicznością. Kiedy wokalista uczy się śpiewać koncentruje się na ćwiczeniach przepona-gardło, a najważniejsza rzecz (interpretacja) umyka - opowiada Tomek Mars. Potem Tomek trafił do Loch Camelota. Basia Stępniak-Wilk zaprosiła go do udziału w Wieczorach Nieperwersyjnych, na które złożyły się teksty jej autorstwa do muzyki Olka Brzezińskiego.
Przełomowym momentem w karierze Marsa było spotkanie z poetą Michałem Zabłockim. Zobaczyłem Tomka pierwszy raz w Piwnicy Pod Baranami w wieczorze Lidii Jazgar w piosenkach mocno poetyckich. Spodobał mi się, bo ma rzadką cechę: łączy umiejętność zachowania się na scenie bez instrumentu i bez przebierania palcami po klawiaturze z umiejętnością interpretacji i dobrą dykcją. Potem był program całkiem odmienny: rockowy i taneczny, a jeszcze później, koncert młodych krakowskich wykonawców dla Ojca Świętego, który organizowałem. To jak Tomek tam zaśpiewał utwierdziło mnie w przekonaniu, by zrealizować mój pomysł: połączyć dwie osobowości Tomka - poetycką i rozrywkową, zrobić coś, czego jeszcze nie widziałem - żeby muzyka do tańca była o czymś, żeby była ostrzejsza i bezkompromisowa, mocniejsza niż zwykle jest piosenka poetycka.
Z wielu tekstów jakie mu podsunął Michał Zabłocki Mars wybrał te najbardziej poetyckie. Jak zobaczyłem co wybrał to zrozumiałem, że to będzie drugi Turnau. Powiedziałem mu: Tomek, to chyba jednak nie tędy droga, zaproponowałbym ci te ostre, bo to będzie wyróżnialne, takich tekstów nikt nie śpiewa, przynajmniej z osób bawiących się tym rodzajem muzyki.
Tomek musiał się przekonać do tekstów ostrych i prowokujących. Zdecydował na tak, ale to była odważna decyzja, bo w ten sposób mocno się określił. Niewinność Tomka była jednak tylko zewnętrzna. W środku - mówi - była, jak to w człowieku, dyskretna chęć prowokacji. Potem zaczęli się wzajemnie nakręcać, stało się coś, o czym marzy każdy kompozytor i wokalista: żeby mieć żywy kontakt z autorem tekstu. Tomek napisał do większości tekstów muzykę i dobrał zespół instrumentalistów (Marek Mars, brat Tomka gra na gitarze basowej, Krzysztof Łochowicz na gitarze elektrycznej, Tomasz Hernik na puzonie, akordeonie i instrumentach klawiszowych, a na perkusji Dominik Klimczak). I tak powstał Męski Burdel. Pierwszy koncert zagrali w warszawskiej Harendzie. Stale koncertują w Krakowie.
Cynizm, przekora, żart, dwuznaczność w tekstach, mroczny urok undergroundowych ballad, mocne uderzenie perkusji, rockowa gitara elektryczna i pociągający głos wokalisty. Przy tej muzyce z elementami lekkiego skandalu mogą pobawić się osoby, które chodzą na koncerty bardzo poetyckie. To spektakl z pogranicza liryczności i przebojowości, w którym główną rolę grają inteligentne teksty i dobrze odegrane przez Tomka ludzkie charaktery i słabości, o których te teksty opowiadają. Klimat koncertów wzbogaca interesująca scenografia w wykonaniu Moniki Wścisło, projektantki mody i scenografki, która w życiu Tomka odgrywa szczególną rolę...
My jeszcze nie wiemy do końca jak zareaguje na Męski Burdel szersza publiczność, bo dopiero się do niej przymierzamy, ale już widać, że coś z tego będzie - kończy rozmowę Michał Zabłocki. Nie trzymajmy ich więc w niepewności i zanim Mars zaatakuje szeroki rynek muzyczny, udajmy się do Krakowa na kolejny koncert. Tam, daleko od szosy, w kameralnym anturażu rozgrywa się zapowiedź niezłej sztuki.
Małgorzata Kucab, Gazeta Wyborcza
(...) powiedzmy i to: Tomasz Mars ma wszelkie dane ku temu, by śpiewać. ten uczeń Andzreja Zaryckiego związany ze scena kabaretu "Loch Camelot", obdarzony jest niskim, mocnym i mięsistym głosem, muzykalnością, inteligencją estradową oraz aparycja, którą umie obnosić.
Monika Patryk, Dziennik Polski