Tomasz Mars

Dziennik Polski, 5 stycznia 2007


W tekstach dwuznaczności, talent - jednoznaczny.

 

Tomasz Mars ma (mnemotechnicznie) dobre nazwisko, ma talent, naukę u Andrzeja Zaryckiego i pokłady wdzięku, jaki prezentuje na estradzie (...) śpiewa znakomicie, z werwą, potrafi stworzyć nastrój, przyciągnąć uwagę, łączy pierwiastek liryczny i żywiołowy, ma świetną dykcję. Okazał się przy tym zdolnym autorem muzyki; stworzył melodyjne rockowe kawałki, do słuchania i tańczenia. Zaaranżowane lekko, nowocześnie - naprawdę wpadają w ucho. I pierwsza, tytułowa i kolejne - "Pedały, "Motorowy", "Oddany mężczyzna", "Szafa gra", "Pięć kobiet", "Riki tak". Tematyka to jednoznacznie erotyczna, raz jest mrocznie, raz z lekka wyuzdanie. Jak to w alkowie.... Michał Zabłocki balansuje na cienkiej linii dwuznaczności, na ogół jednak bardziej muska, niż świńtuszy wprost, bardziej operuje metaforą, niż epatuje wulgaryznami. Niewątpliwie miał Zabłocki intuicję, że taki frywolny i prowokujący repertuar może obronić właśnie ten artysta. I jeszcze uwaga! w środku, oddzielnie, wiersze Zabłockiego; te już absolutnie świńskie. Zresztą sam autor zastrzega: błagam, nie dawajcie do czytania dzieciom i młodzieży poniżej 30-go roku życia!. I wie, co pisze, bo też wie świetnie, co zrymował; fuj! Płyty natomiast mogą słuchać bez obaw nawet 16-latki.